Obie okazje sprawiły, że w szkole wrzało już od dawna. Projekty, przemarsze, przygotowania. Punkt kulminacyjny zaplanowano na piątek.
Najmłodsi zaślubieni
Uroczystości szkolne zaczęły się jedną z najważniejszych chwil w życiu każdego ucznia. Pierwszoklasiści pokazali, że przez minione dwa miesiące zdążyli się już całkiem sporo nauczyć. Wiedzą, jak należy zachowywać się w szkole, żeby nie podpaść nauczycielom i jak zaskarbić sobie sympatię koleżanek i kolegów. Tego dnia złożyli uroczyste ślubowanie potwierdzone pieczęcią – palcem maczanym w tuszu. Po nim dyrektor mianował ich pełnoprawnymi uczniami Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Jeżewie.
Przez 80 lat wiele się zmieniło
Kolejnym z punktów uroczystości była akademia. Zostali na nią zaproszeni między innymi emerytowani nauczyciele oraz pracownicy obsługi, a także dawni absolwenci. Uczestniczyli w niej również wójt gminy, dyrektorzy gminnych placówek oświatowych, a także obecni uczniowie i nauczyciele.
Pierwszą część stanowił program artystyczny nawiązujący zarówno do wspomnień z kart życia szkoły, jak i do niepodległości Polski. Zabrzmiały znane pieśni patriotyczne, ale zgromadzeni usłyszeli też współczesny hymn polskich kibiców: „Polska, biało-czerwoni” w wykonaniu uczniów zerówki. Salwa śmiechu obiegła też salę, kiedy przed publicznością pojawili się mali ułani na koniach.
Zdecydowanie poważniej zrobiło się, kiedy dyrektor szkoły przytoczył najbardziej istotne fakty z historii szkoły. – Uroczyste otwarcie miało miejsce dokładnie 80 lat temu – 9 listopada 1938 r. Była to największa i najnowocześniejsza wiejska placówka w województwie pomorskim. Wówczas naukę pobierało w niej ponad 400 uczniów, a uczyło ich ośmioro nauczycieli. Pierwszym kierownikiem szkoły był Bronisław Noga. Po wojnie szkoła wznowiła działalność 13 marca 1945 r. – mówił Jerzy Prus.
Z jego wystąpienia zgromadzeni dowiedzieli się również, że do ważnych momentów zalicza się uruchomienie szkolnej kuchni i stołówki pod koniec lat 50., rozbudowę placówki w 1987 r., a w 1998 r. nadanie jej imienia Adama Mickiewicza. Bardzo ważne było również otwarcie pobliskiej hali sportowej w 2001 r. W 2008 r. szkoła wypiękniała – zyskała nową elewację.
– Czuję się zaszczycony, że to właśnie mnie przypadł obowiązek organizacji tak pięknego święta. Przez lata wiele się zmieniło, jednak to, co najważniejsze, pozostało. Jak mówił profesor Kotarbiński: najważniejsze jest wychować porządnego człowieka, czyli takiego, na którym można polegać, który nie zawiedzie nikogo w potrzebie. I udaje nam się takich ludzi wychować – podkreślił Prus.
Wór wspomnień
Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, były kwiaty, życzenia i gratulacje. Po części oficjalnej goście zwiedzali szkołę. Po drodze na dłuższą chwilę zatrzymali się w bibliotece, gdzie młodzież przybliżyła zebranym tematykę Kociewia. Natomiast w sali historycznej zebrani obejrzeli kilka filmów przygotowanych przez uczniów i nauczycieli ze szkoły.
Okazało się też, że obecny na uroczystości jest werbista ojciec Feliks Poćwiardowski – absolwent szkoły z roku 1945. Uroczyście wręczono mu film jego autorstwa, przy montażu którego za sprawą Jolanty Piekarskiej i Maryli Znanieckiej pomógł również absolwent szkoły Mateusz Znaniecki – aktor i reżyser.
– Ta szkoła ma dla mnie szczególne znaczenie. Po 73 latach po raz kolejny pojawiłem się w jej murach. Jako 14-latek zaraz po wyzwoleniu kończyłem tu siódmą klasę. Potrzebne było zdanie egzaminu, nadrobienie zaległości i pan Bronisław Noga postarał się o to wszystko. Po kilku miesiącach otrzymaliśmy zaświadczenia ukończenia szkoły i można było pójść wyżej się kształcić – wspominał werbista, a zaświadczenie ojca Feliksa można było obejrzeć w jednej z kronik szkolnych.
Wśród obecnych na uroczystościach była między innymi pani Barbara Wróblewska (nauczycielka muzyki piszącej te słowa). – Oj, kochana, sporo tego było. Trudno tak na szybko, ale z pewnością wielkim sukcesem były laury zdobywane przez prowadzony przeze mnie chór. Na przykład zdobył drugiej miejsce w Filharmonii w Bydgoszczy. To wszystko było możliwe dzięki wyjątkowym uczniom, jakimi byli Andrzej Smeja czy Monika Kijewska (wtedy Chmielewska). Gdyby wówczas były te wszystkie telewizyjne programy, oboje zaszliby daleko – opowiadała pani Wróblewska.
Na wspomnienia dały się namówić dwie koleżanki ze szkoły, dziś uczące w niej nauczycielki. – Ja pamiętam z tych najmłodszych klas, jak pani kucharka z wiadra nalewała kawę do kubków. Od czwartej klasy takie kultowe było schodzenie do stołówki mieszczącej się właściwie piwnicy, gdzie również piło się kawę z mlekiem z wyszczerbionych białych kubków – mówiła Danka Wojtasiak. – Dosyć miło wspominam też powrót do szkoły jako nauczyciel. Oczywiście wchodzenie w koleżeńskie relacje z byłymi nauczycielami na początku nie było łatwe. Bardzo dużo osób zaproponowało mówienie sobie po imieniu. Odkryłam też, że często te osoby były trochę inne jako nauczyciele i teraz jako koleżanki z pracy też nieco inaczej się zachowują – dodawała.
– Ja zawsze mówiłam, że chcę być nauczycielką, modelką albo ekspedientką. Nawet w czwartej klasie napisałam to w wypracowaniu, i się udało – przyznała Anna Duch. – Potwierdzę to, co mówiła Danka, chyba największym problemem było przełamanie się i mówienie po imieniu do własnego nauczyciela. Jednak szybko okazało się, że taka forma usprawnia pracę i szybkie komunikowanie i z każdym dniem było łatwiej – przyznała.
Oficjalnym zakończeniem uroczystości było uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej dyrektorów szkoły. Dokonał tego dyrektor Jerzy Prus wraz z obecnym na uroczystościach wójtem Maciejem Rakowiczem.
***
Z dumą przyznaję, że i ja jestem absolwentką tej szkoły. Spędziłam w niej mnóstwo niezapomnianych chwil. Niejednokrotnie brałam udział w obchodach i akademiach szkolnych, między innymi i w tej, kiedy to szkoła świętowała 50-lecie. Potwierdzają to karty kronik szkolnych, gdzie odnalazłam się na fotografiach. Cześć nauczycieli – tak jak moja wychowawczyni Elżbieta Brózdowska – uczy w niej do dziś. Trudno uwierzyć, że od tamtych chwil minęło już ponad 20 lat.
Magdalena Potulska