Po raz siódmy Zespół Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego w Grubnie był gospodarzem konkursu kulinarnego, który jest stałym punktem programu Walentynek Chełmińskich.
Miłość pstrąga z topinamburem
W tym roku w kulinarne szranki stanęły cztery zespoły reprezentujące szkoły gastronomiczne z regionu. Wśród nich oczywiście nie mogło zabraknąć reprezentacji naszego powiatu – ekipy z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Świeciu w składzie: Beata Karwasz i Maciej Jarzębski.
Zgodnie z regulaminem turnieju uczestnicy mieli za zadanie przygotować danie główne oraz deser. Organizator zapewniał takie produkty jak: pstrąg, topinambur, pasternak i ser dojrzewający „Pielgrzym” od państwa Adamczyków z Kosowa. Do przygotowania deserów młodzież miała za zadanie wykorzystać powidła śliwkowe z Doliny Dolnej Wisły i miód wielokwiatowy. Ekipy mogły użyć również innych składników niezbędnych do przyrządzenia potraw.
Młodych kucharzy podczas pracy podglądało i oceniało wybitne grono jurorskie w składzie: Łukasz Szewczyk, przewodniczący jury, mistrz Polski w carvingu, mistrz Polski w Dorszowych Żniwach, a także właściciel Pracowni Sztuki Kulinarnej, Walentyna Jałocha, znana jurorka międzynarodowych konkursów kulinarnych, kojarzona między innymi z programu „Europa da się lubić”, Grzegorz Gniech, mistrz świata w carvingu, prezes Carving Team Poland, Krzysztof Leśniewski, znany kucharz regionalny, autor i współautor książek kulinarnych m.in. „Smaki Pałuk”, i Katarzyna Lewandowska, kierownik działu wsparcia sprzedaży Regionu Sieci Poczta Polska w Bydgoszczy.
Jurorzy mieli wyjątkowo trudne decyzje do podjęcia. Powodem do dyskusji było między innymi to, że drużyna ze Świecia nie użyła jednego z wymaganych składników. W dodatku nie zmieściła się w regulaminowym czasie i groziła jej nawet dyskwalifikacja. Jednak zdecydowanie bronił się smak potraw. Ich danie pod tym względem było najlepsze. Reszta była do poprawki. – Dla mnie najważniejszy jest smak i głównie na niego zwracam uwagę – przyznała Walentyna Jałocha. – Owszem regulamin jest regulaminem, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że to jest młodzież, która się uczy – argumentowała. Przewodniczący jury był nieco innego zdania i ostatecznie świecianie otrzymali punkty ujemne.
– Nasza ekipa przygotowała pstrąga z purée z pietruszki, marchwi i gruszkę karmelizowaną. Miał być jeszcze chips z topinamburu, na deser piernik z panna cottą jagodową i owocami leśnymi oraz bezą. To tak naprawdę ich pierwszy taki konkurs. Ważne, aby uczyli się na błędach i wyciągali wnioski – komentowała ich opiekunka Sylwia Milczewska.
Na pierwszym miejscu znalazła się ekipa Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Ustawicznego w Przemystce w składzie: Kinga Wawrzyniak i Cyprian Dobrzycki. Przygotowali oni zapiekane roladki z pstrąga w holenderskim sosie z karmelizowanym topinamburem i serowym chipsem. Na deser zaserwowali markizę z tiulowym welonem zakochaną w sekretnym kremie.
– Ogólnie uważam, że konkurs ma bardzo fajną formułę. Jednak troszkę mi zabrakło tej miłości na talerzach. A jak mówi przysłowie, przez żołądek do serca. Nasza w tym rola, aby tę młodzież kształcić, edukować i podpowiadać, jak można inaczej, lepiej – mówiła Jałocha.
Je się oczami
W ramach pokazów kulinarnych zebrani mogli podziwiać między innymi walentynkowe desery w wykonaniu Karola Bartnika, kucharza restauracji Chlebem i Solą i absolwenta ZSP w Świeciu, który w ubiegłorocznym konkursie wraz z Michałem Lamberskim zdobył drugie miejsce. Grzegorz Gniecha zaprezentował pokaz carvingu z elementami kuchni molekularnej. Można było posmakować ukraińskich smaków, serwowanych przez Svietlanę Rozdolską z córkami, a także utytułowanej szarlotki ojców paulinów, w której wyspecjalizowały się „Topolanki”. Zza Wisły obecne były również sery Adamczyków.
Jak mówi znane powiedzenie, podobno je się oczami. Zgodnie z nim nie tylko konkursowe potrawy zachwycały wyglądem. W jednej z sal jak co roku trwał konkurs dla uczniów technikum „Aranżacja Walentynkowa”. Zgodnie z jego tematyką dominowały czerwień i masa serc.
MP