„I Ty możesz zostać dziennikarzem!”- tak mogłoby zabrzmieć hasło reklamowe zachęcające do udziału w projekcie „Badacze historii Lipinek i okolic”. Ale dobre rzeczy nie wymagają przecież specjalnej reklamy, bronią się same swoją jakością, sensem i przesłaniem. Tak jak wielu uczniów naszej szkoły przystąpiłyśmy do akcji zaproponowanej przez Magdalenę Kostrzewską, Marcina Karpińskiego oraz naszych nauczycieli języka polskiego z wielkim zapałem i ciekawością przemieszaną jednak z obawami, czy podołamy, czy sprostamy oczekiwaniom, czy na reporterskiej drodze nie potkniemy się o kamienie nieśmiałości i braku profesjonalizmu. – Więcej wiary w siebie! – powiedziałby Marcel Woźniak, nasz nauczyciel trudnej sztuki pisania reportażu.

– Tematy są wszędzie, nawet głęboko zakopane w ziemi – dodałby Marek Rubnikowicz, który wprowadził nas w tajniki badań archeologicznych. I oczywiście obaj mieliby rację.

***

Naszemu zespołowi przypadła w udziale historia cmentarza ewangelickiego w Mątasku. Robiłyśmy trochę dobrą minę do złej gry, bo trudno nam było wyzbyć się przekonania, że losy starej, zniszczonej nekropolii to nie jest zbyt porywający temat.

Poszukałyśmy w internecie podstawowych informacji, by przygotować się do rozmowy z Lidią Dobrowolską. Dowiedziałyśmy się, że na terenie cmentarza ewangelickiego w Mątasku w ramach programu Narodowego Instytutu Dziedzictwa „Wolontariat dla dziedzictwa” opracowana została dokumentacja historyczna, inwentaryzacja obiektu oraz przeprowadzono prace porządkowe. Wciąż nie byłyśmy pewne, czy kogokolwiek to zainteresuje, skoro my same nie cierpimy na nadmiar zapału i entuzjazmu. Nasze nastawienie zmieniło się zdecydowanie po spotkaniu z Lidią Dobrowolską, prezesem Towarzystwa Ochrony Krajobrazu Kulturowego „Sukcesja”. Jej energia udzieliła się nie tylko naszej grupie, ale także pozostałym uczestnikom projektu. O jej licznych inicjatywach i pomysłach z pewnością można by napisać książkę i wcale nie z tych najcieńszych. O różnorodnych aspektach swojej działalności Lidia opowiadała z wielką pasją i bez zbędnego patetyzmu. Na przykładach pokazywała, jak przejść od pomysłu do jego realizacji, do kogo zwracać się po pomoc, jak zrezygnować z własnej dumy i ambicji na rzecz skuteczności w osiąganiu wyznaczonego celu. W końcu objuczona książkami, wydawnictwami i broszurami zgodziła się udać z nami do szkolnej biblioteki i udzielić wywiadu.

***

Badacze historii: Gdzie dokładnie znajduje się cmentarz ewangelicki, którym się zaopiekowaliście?

Lidia Dobrowolska: W miejscowości Mątasek, niedaleko kaplicy, w lesie, na tzw. wysepce.

Czy w kręgu pani zainteresowań znalazły się inne podobne miejsca?

– Zajmowałam się także np. cmentarzem ewangelickim w Zbrachlinie. W miejscowej szkole odbywał się projekt „Nigdy Więcej Wojny”. Odkryto wówczas masowy grób, w którym znajdowali się polegli na wojnie Niemcy.

Kto jest pochowany na cmentarzu w Mątasku?

– Na cmentarzu pochowani są przede wszystkim ewangelicy, ale można znaleźć także nagrobki, z których wynika, że spoczywają tam także mennonici, protestanci i katolicy. Najwięcej informacji dotyczących tożsamości zmarłych można znaleźć właśnie na cmentarzu.

Co panią skłoniło do opieki nad tym miejscem? Kto był pomysłodawcą projektu?

– Do opieki nad tym cmentarzem zmotywował mnie zapał Patryka Czajki, chłopca mieszkającego nieopodal. Był to ostatni moment, kiedy można było jeszcze odczytać z nagrobków informacje na temat pochowanych tam ludzi. Byłaby to wielka strata dla kultury, gdyby pomniki do końca zniszczały. Środki zdobyliśmy dzięki wygraniu konkursu zorganizowanego przez Narodowy Instytut Dziedzictwa „Wspólnie dla dziedzictwa”.

Czy znane są pani fakty z historii tego miejsca?

– Cmentarz ewangelicki w Mątasku założony został w II połowie XIX wieku, był kolonią ewangelicką należącą do okręgu urzędowego Osiny, parafia rzymsko-katolicka znajdowała się w tym czasie w Osieku. Ostatni protestanci mieszkający w Mątasku należeli do parafii ewangelickiej w Nowem.

W jakim był stanie był cmentarz, gdy rozpoczęliście prace?

– Przed renowacją cmentarz był zupełnie zarośnięty, nie można było tam spacerować ze względu na niebezpieczne gałęzie, wszędzie można było się natknąć na gruz, fragmenty pomników i niestety, śmieci.

Jak wyglądały prace renowacyjne?

– Aby zacząć prace renowacyjne na cmentarzu, potrzebna jest zgoda urzędu konserwatorskiego. Często ludzie, w dobrej wierze, usuwają zbyt wiele, także rzeczy cenne i wartościowe. Przed wejściem na cmentarz, aby zapewnić sobie bezpieczne warunki pracy, zatrudniliśmy zakład usług leśnych, który powycinał niebezpiecznie zwisające gałęzie, następnie w porozumieniu ze służbami zajmującymi się wycinką usunięto drzewa, które były chore lub stwarzały niebezpieczeństwo. Uprzątnęliśmy gruz, śmieci, dokonaliśmy inwentaryzacji tych nagrobków, które pozostały.

Czym jeszcze, oprócz prac na cmentarzu, zajmowali się uczestnicy projektu?

– W ramach projektu w Mątasku pojechaliśmy z grupą wolontariuszy do kościoła ewangelickiego w Grudziądzu, do którego cmentarz w Mątasku przynależał administracyjnie.

Czy w dalszym ciągu ktoś opiekuje się tym miejscem?

– Cmentarz nie był wcześniej zupełnie zapomniany. W miarę możliwości opiekowali się nim mieszkańcy Mątaska, na przykład rodzina państwa Guzmanów. Dziś także prowadzimy tam drobne prace porządkowe, przynosimy kwiaty, palimy znicze.

Czy posiada pani jakieś dokumenty, pamiątki, fotografie związane z tym miejscem?

– Na cmentarzu znaleziono między innymi zabytkowy krzyż, fragmenty ogrodzenia pól grobowych, kamienie i stele nagrobne, mogiły obmurowane i ziemne, postumenty, słupy ogrodzeniowe i bramy. Wszystkie pamiątki z cmentarza zostały zgromadzone i są przechowywane na prywatnym terenie, część zabytków została niestety skradziona.

Czy ma pani jakieś informacje o osobach pochowanych na tym cmentarzu lub o ich rodzinie?

– Na cmentarzu pochowana jest rodzina Benz i Loerke, która pod koniec XIX w. wyemigrowała do USA.

Czy znane są pani jakieś ciekawe historie związane z cmentarzem w Mątasku?

– W czasie wojny na cmentarzu prawdopodobnie zginęli żołnierze niemieccy, podczas ofensywy wojsk radzieckich Niemcy ustawili tam stanowisko karabinu maszynowego. Koło cmentarza odbywały się także inne działania wojenne. Podobno w tamtej okolicy na bagnach zatopiony został czołg.

Dlaczego, pani zdaniem, powinno się dbać o takie miejsca?

– Jest to przecież historia ludzi, którzy kiedyś tu mieszkali, a więc także nasza historia. Jesteśmy winni przodkom szacunek, stosunek do miejsc pamięci pokazuje, jakimi jesteśmy ludźmi.

***

Opowieści naszej rozmówczyni były tak ciekawe, że nawet dzwonek na przerwę tym razem wydawał się nam nieistotny. Z żalem zakończyłyśmy naszą rozmowę i podziękowałyśmy za bezcenną pomoc.

Od Lidii Dobrowolskiej dowiedziałyśmy się, że pierwszą osobą, która postanowiła zatroszczyć się o stary cmentarz ewangelicki w Mątasku, był absolwent naszej szkoły, Patryk Czajka.

Postanowiłyśmy więc porozmawiać z pomysłodawcą tego ambitnego przedsięwzięcia. Przywitał nas wysoki, ciemnowłosy chłopak. Wydawał się nad wiek poważny, skupiony. Uważne, bystre spojrzenie zdradzało upór i determinację. Jednocześnie jego proste i konkretne wypowiedzi cechowała skromność, tak jakby bagatelizował swoje osiągnięcia i krępowało go przypisywanie mu jakichkolwiek zasług. Już na początku rozmowy nieśmiało poprawił nas, gdy zapytaliśmy o renowację cmentarza w Mątasku.

Pani Lidia wyjaśniła nam różnicę miedzy renowacją a rewitalizacją. Renowacja to odnawianie, odświeżanie, a prace w Mątasku miały inny charakter. Powinniśmy więc mówić o rewitalizacji.

Zapytałyśmy Patryka, dlaczego zainteresował się starym cmentarzem.

– Mieszkam około 200 metrów od cmentarza – opowiadał nasz rozmówca. – Niemal codziennie koło niego przechodziłem. Denerwowało mnie, nawet bolało, że miejsce, które powinno być otoczone czcią, szacunkiem, niszczeje, nikt o nie dba. Z każdym rokiem było gorzej. Zapalałem znicze na Wszystkich Świętych, sprzątałem, grabiłem liście i igliwie, ale wiedziałem, że to za mało – dodał.

Chciałyśmy się dowiedzieć, czy mieszkańcy Mątaska opowiadali mu o historii tego miejsca.

– Mój dziadek opowiadał, że podczas drugiej wojny światowej, gdy Niemcy bronili się przed ofensywą wojsk radzieckich, właśnie na cmentarzu okopali się i ustawili stanowisko karabinu maszynowego – mówił Patryk. – Historia ta potwierdziła się, gdy podczas prac porządkowych znaleźliśmy w jednym miejscu ponad osiemdziesiąt łusek – dodał.

Patryk opowiedział nam, jak rozpoczął poszukiwania osób i instytucji, które mogłyby pomóc w uporządkowaniu nekropolii.

– Napisałem petycję do wójta i Rady Gminy Warlubie z prośbą o finansowe i rzeczowe wsparcie idei rewitalizacji cmentarza – tłumaczył Czajka. – Z pomocą przyjaciół zebrałem ponad 200 podpisów pod petycją. A potem całą sprawą zainteresowała się Lidia Dobrowolska, Towarzystwo Ochrony Krajobrazu Kulturowego „Sukcesja” i Szkolne Koło Caritas przy Gimnazjum Publicznym w Warlubiu. W ramach programu Narodowego Instytutu Dziedzictwa „Wolontariat dla dziedzictwa” przeprowadziliśmy projekt, którego celem było opracowanie dokumentacji historycznej, inwentaryzacji obiektu oraz przeprowadzenie prac porządkowych na terenie cmentarza ewangelickiego w Mątasku – dodał.

Zdziwiło nas, że tak młody chłopak sam wystąpił do różnych instytucji z tak odważnym apelem.

– Nie byłem już wtedy taki młody – mówił. – Miałem skończone 14 lat. Napisałem zresztą w petycji, żeby, ustosunkowując się do prośby, nie zwracano uwagi na mój młody wiek – dodał.

Zapytaliśmy Patryka także o inne jego działania i inicjatywy.

– Wraz z koleżanką zająłem drugie miejsce w projekcie „Miejsca Pamięci – materialne świadectwo wydarzeń szczególnych dla lokalnej i narodowej społeczności”, dzięki czemu zostaliśmy posłami do Sejmu Dzieci i Młodzieży i wzięliśmy udział w jego XII sesji – dodał.

Na zakończenie poprosiliśmy naszego rozmówcę o przekazanie rad dla rówieśników, pragnących zrobić coś dla społeczności, w której żyją, dla innych i dla siebie samych.

– Pamiętajcie, kiedy się bardzo czegoś pragnie, nie ma rzeczy niemożliwych – radził. – Wystarczy dobra energia, zapał, mnóstwo uporu i przede wszystkim pomoc życzliwych ludzi. Życzę skuteczności w realizacji waszego projektu, cierpliwości, wielu powodów do radości i satysfakcji – dodał.

***

Na koniec postanowiłyśmy pojechać na cmentarz w Mątasku. Samochód nauczyciela z trudem wjechał na leśną, piaszczystą drogę. Zaparkowaliśmy w miejscu, z którego widać było sczerniałe fragmenty pomników. Gdy podeszliśmy bliżej, zauważyliśmy groby porośnięte mchem. Naszą uwagę zwróciły niewielkie mogiły, w których pochowano ciała dzieci. Na niektórych nagrobkach widniały niewyraźne napisy w języku niemieckim. Zapalając znicz, wyobrażaliśmy sobie ludzi, którzy kiedyś tu mieszkali i którym winni jesteśmy szacunek i, choć raz na jakiś czas, jedną dobrą myśl.

Emilia Kuffel, Patrycja Pliszczyńska i Małgorzata Kowalska