„Badacze historii” parafii Lipinki postanowili jednomyślnie, że po informacje związane z życiem religijnym mieszkańców i historią kościoła udadzą się do przewodników duchowych naszej społeczności. Mamy to szczęście, że oprócz księdza proboszcza Krzysztofa Ostasza mieszka z nami ksiądz senior, misjonarz Stefan Graś. A kto, jeśli nie ksiądz Graś, który pracował w naszej wsi jako proboszcz przez 28 lat, może nam dokładniej opowiedzieć, jak wyglądała i zmieniała się parafia?

A jak rozpoczęła się nasza „reporterska praca w terenie”?

***

W pewne wrześniowe popołudnie, po uprzednim umówieniu się na spotkanie, poszliśmy na spotkanie do plebanii. Nie ukrywamy, że odrobinę się denerwowaliśmy. Przecież miał to być nasz pierwszy wywiad. Zadzwoniliśmy do drzwi i… nikt nam nie otworzył! Odczekaliśmy chwilkę, przycisnęliśmy dzwonek jeszcze raz i wtedy okazało się, że za pierwszym razem po prostu zbyt lekko nacisnęliśmy guziczek. Ufff! Udało się. Dzwonek zadźwięczał we wnętrzu domu i po chwili drzwi plebanii otworzył ksiądz Krzysztof Ostasz. Ciągle jeszcze zdenerwowani przekroczyliśmy próg. Ksiądz Krzysztof zaprosił nas do pokoju, który pełni funkcję kancelarii. Zwróciliśmy uwagę, że za biurkiem, przy którym usiadł ksiądz, znajduje się jeszcze jeden pokój, który pełni chyba funkcję biblioteki, bo cały jest zastawiony regałami z książkami. Ze ściany po mojej prawej stronie spoglądały na nas z portretów twarze papieża Franciszka i biskupów pelplińskich. Po lewej stronie stał kolejny regał dokładnie zapełniony opasłymi księgami.

Wzięliśmy głęboki oddech i zadaliśmy pierwsze pytanie... A potem? Potem było już tylko łatwiej i przyjemniej. Oficjalne wywiady zmieniły się w swobodne rozmowy, przede wszystkim dzięki życzliwości i otwartości naszych rozmówców. Z wywiadu z księdzem Ostaszem, a także z rozmowy z księdzem seniorem Stefanem Grasiem oraz wieloletnim członkiem Rady Parafialnej, Zygmuntem Krzemieniem, które przeprowadziliśmy po kilku dniach, powstała taka oto historia.

***

Parafia w Lipinkach powstała na początku XX wieku, ma więc ponadstuletnią historię. Została wydzielona z parafii w Płochocinie, przedtem te tereny należały do parafii w Osiu, ale mieszkańcy poczuli potrzebę, aby wybudować kościół. A kiedy już wybudowano świątynię, pojawił się ksiądz i dzięki temu powstała parafia. 6 października 1902 roku dokonano notarialnego kupna ziemi pod budowę kościoła, 20 marca 1906 roku zakupiono ziemię pod cmentarz. Stało się to z upoważnienia księdza proboszcza z Płochocina. Nie odnaleziono dokumentów samej budowy kościoła, nie zachowały się także kosztorysy. Nie wiemy, kto był wykonawcą prac. Wiadomo natomiast, że w 1904 roku ksiądz proboszcz z Płochocina poprosił mieszkańców o pomoc w budowie kościoła, wydrukował obrazki – cegiełki, które posłużyły w zbiórce pieniędzy i taka kwesta odbywa się w całym regionie. Od Wielkanocy 1908 w Lipinkach posługuje samodzielny duszpasterz. Poświęcenie kościoła odbyło się 22 listopada 1904 roku.

***

Pan Krzemień, zapytany o niezwykłe wydarzenia związane z historią parafii i pracą w radzie parafialnej, stwierdził: – Pierwszym niezwykłym wydarzeniem w historii parafii było samo jej powstanie – mówił członek rady parafialnej. – 115 lat temu jeszcze nie było tutaj kościoła. Wcześniej naszą parafią był Płochocin. Mieszkańcy Lipinek na mszę świętą chodzili do Płochocina. Wędrowali drogą leśną przez lasy koło Borowego Młyna, następnie drogą przez pola. W czasie wędrówki starsi ludzie palili fajki, które były zakończone cybuchami. Gdy wchodzili do Płochocina, to tamtejsi mieszkańcy mówili:,,cybuchy przyszli” i dlatego druga nieformalna nazwa Lipinek to „Cybuchowo”. Lipiniaki postanowili zewrzeć siły i wybudować w Lipinkach kościół. Mimo iż ludzie nie mieli pieniędzy, wspólnymi siłami udało się wybudować świątynię. To było w pewnym sensie cudowne wydarzenie. A oprócz tego z parafii Lipinki wywodzi się dwoje świętych. Są to ksiądz Franciszek Rogaczewski i siostra Heliodora Matuszewska. Ksiądz Franciszek został zamordowany przez Niemców. Siostra Heliodora urodziła się Starej Hucie. Służyła w zakonie w Nowogródku. Oddała swoje życie z grupą sióstr nazaretanek. No i mieliśmy przez 28 lat wspaniałego kapłana – księdza Stefana Grasia – dodał.

***

Z rozmów z księżmi i panem Krzemieniem dowiadujemy się również, że pierwszym duszpasterzem był ksiądz Bronisław Pokorski, potem był ksiądz Bernard Rhode, następnie ksiądz Jan Mazella, jeszcze później – ksiądz Paweł Nagórski i Alojzy Karczyński. A w sumie naszą parafią opiekowało się do tej pory 16 kapłanów.

Na nasze pytanie o ewentualne zmiany terytorialne parafii Lipinki ksiądz Krzysztof i ksiądz Stefan odpowiedzieli, że miejscowością, która obecnie wchodzi w skład naszej parafii, a wcześniej należała do parafii w Osieku, jest Mątasek. Do parafii lipińskiej dołączył także Przewodnik.

Zapytaliśmy też o to, czy w kościele znajdują się jakieś zabytkowe przedmioty. Oto co usłyszeliśmy od księdza Ostasza: – Starsze od samej bryły kościoła są trzy ołtarze – opowiadał ksiądz Ostasz. – Najstarszy jest ołtarz główny, który pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku i został przeniesiony z Płochocina. Od początku istnienia kościoła służy nam kielich mszalny, krzyże oraz żyrandol, nazywany przez parafian pająkiem – dodał.

Nasze kolejne pytanie dotyczyło czasów wojny i funkcjonowania kościoła w tym strasznym czasie. Ksiądz Stefan zafrasował się, mówiąc o tym dramatycznym okresie. – W czasie II wojny światowej odbywały się nabożeństwa, msze święte i można było przystąpić do spowiedzi, ale nie było to mile widziane przez okupanta, bo Niemcy nie chcieli aktywności polskiego Kościoła w Lipinkach i w całej Polsce – mówił.

Ksiądz Krzysztof dodał jeszcze, że księża sprawujący posługę kapłańską w Lipinkach byli zawsze zaangażowani w działalność patriotyczną. Na skutek działań wojennych ucierpiał też budynek kościoła, a dokładniej wieża kościelna. Została ona odbudowana przez proboszcza i parafian.

– Ilu było kiedyś parafian i ilu ich jest dzisiaj? Czy w naszej parafii mieszkali przedstawiciele innych wyznań? – zapytaliśmy księdza Ostasza. – Obecnie parafia liczy 583 osoby i jest to niewielka liczba w porównaniu z czasami, gdy w parafii mieszkało około dwóch tysięcy ludzi – odpowiedział. – W czasach zaborów wieś Lipinki i okoliczne tereny należały do Niemiec, więc mieszkali tu protestanci. Świadczy o tym choćby stary, ewangelicki cmentarz, który znajduje się w Mątasku – dodał.

Czy parafię odwiedziły jakieś znane osobistości? Na to pytanie obaj nasi rozmówcy odpowiedzieli, że regularnie odwiedzają nas biskupi. Ważnym dla parafii wydarzeniem była wizyta księdza kardynała Adama Kozłowieckiego, dawnego misjonarza i przyjaciela księdza Stefana Grasia. Bywają tu także celebryci, np. Wojciech Cejrowski.

Zawsze ciekawiło nas, co powoduje, że ksiądz lub siostra zakonna decyduje się na wyjazd na misje. Teraz nadarzyła się okazja, żeby o to zapytać naszego księdza misjonarza Stefana Grasia. Oto co ksiądz odpowiedział na moje pytanie: – Kapłaństwo to służba – mówił. – Decyzję o wysłaniu kapłana na misje podejmuje ksiądz biskup. Na misjach w dalekiej Zambii spędziłem 11 lat – dodał.

***

Zygmunt Krzemień opowiedział o pracy rady parafialnej, którą tworzą przedstawiciele parafii.

– Rada ma za zadanie współpracować z księdzem dla dobra parafii, czyli dla dobra ogółu i kościoła rozumianego jako zbiór ludzi tutaj mieszkających oraz świątyni jako budynku – mówił. – Dlatego członkowie rady parafialnej pomagają księdzu w przeprowadzaniu różnego rodzaju uroczystości, a także dbają o to, aby kościół był zawsze czysty, aby były w nim kwiaty. Największą uroczystością, do organizacji której włącza się rada parafialna, jest odpust, odbywający się w maju. Wtedy nasza parafia pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych obchodzi swoje święto. W organizacji tej uroczystości pomaga także koło gospodyń wiejskich, które przygotowuje różnego rodzaju wypieki. Druga duża uroczystość to dożynki parafialne i tu też rada pomaga, współpracując z innymi instytucjami, np. z ochotniczą strażą pożarną, radą sołecką, z kołem gospodyń wiejskich. W radzie swoje funkcje sprawują sekretarz i skarbnik. Do zadań skarbnika należy choćby zbieranie dobrowolnych składek od mieszkańców na spłacenie kredytu kościoła – dodał.

Zapytaliśmy o jakieś szczególnie miłe wspomnienia, wzniosłe, uroczyste chwile, które pan Krzemień przeżył w kościele. – Lata temu były piękne pasterki – mówił. – Wtedy zimy były bardziej „zimowe”. Gdy szliśmy do kościoła, pod nogami chrzęścił śnieg, mróz szczypał w uszy, a pasterka rozpoczynała się o północy. A obecnie bardzo piękne są wizyty pielgrzymek, które zatrzymują się w Lipinkach na nocleg i posiłki – dodał.

Na koniec naszej rozmowy z księdzem Ostaszem i z księdzem seniorem Stefanem Grasiem zadaliśmy jeszcze jedno pytanie. Była to prośba o przekazanie przesłania, rady dla młodych mieszkańców Lipinek. Ksiądz Ostasz głęboko się zamyślił i powiedział z powagą: – Bardzo ważne jest, żeby nasza młodzież była wytrwała w dążeniu do celu, żeby nie miała słomianego zapału – stwierdził.

Swoje przesłanie przekazał nam także ksiądz Graś: – Ważne jest, żeby młodzi ludzie zawsze byli blisko Pana Boga, niech będą uprzejmi, niech nie robią nikomu krzywdy – radził. – Uczcie się wytrwale, uprawiajcie sport, czytajcie książki. Nie dajcie się nigdy uzależnić od różnych niewłaściwych rzeczy – dodał.

***

Byliśmy wdzięczni naszym rozmówcom za gościnne przyjęcie i udzielenie wyczerpujących informacji. „Uduchowieni” i bogaci w informacje postanowiliśmy odwiedzić kościół parafialny w Lipinkach i spojrzeć na niego zupełnie inaczej. Obejrzeliśmy z szacunkiem zabytkowy rokokowy ołtarz, zatrzymaliśmy się przy bocznych nawach, by popatrzeć na portrety błogosławionej siostry Heliodory Matuszewskiej i błogosławionego księdza Franciszka Rogaczewskiego. W pewnym momencie wszyscy poczuliśmy na sobie czyjś wzrok. Spojrzeliśmy na sklepienie głównego ołtarza, z którego spoglądał uwieczniony na obrazie Pan Jezus w cierniowej koronie i zdawał się pytać, czy będziemy wierni przesłaniu naszych parafialnych pasterzy...

Jagoda Zielińska, Hubert Bock i Miłosz Piesik