Mistrzostwa Europy federacji WUAP w Pabianicach rozegrały się w miniony weekend. – Zawody potraktowałem jako trening przed eliminacjami do Arnold Classic 2020 w USA – mówi Tomasz Miloch. W związku z tym nie robiłem żadnej przerwy w treningach przed startem, tak żeby świeżość złapać dopiero na 1 grudnia. Planem było zrobić 260 kg i nie dać się sprowokować do większych ciężarów, nawet jeśli będzie siła na więcej, a wynik ten nie wystarczy na wygranie rywalizacji – wyjaśnia.

Specjalnie na ten sezon Miloch kupił sztangę do martwego ciągu, aby trenować na takim samym sprzęcie jak na zawodach. – Na eliminacjach sztanga taka musi być na 100 proc., podczas mistrzostw Europy okazało się, że jest tradycyjna, twarda, od której zupełnie odwykłem. Po mało optymistycznej rozgrzewce zawody zacząłem od 250 kg. Nie poszło ciężko, ale nie czułem się pewnie w trakcie boju. Na drugie podejście zadeklarowałem 260 kg, które już poszło trochę lepiej. Wynik ten dawał mi pierwsze miejsce w kategorii wagowej 82,5 kg i minimalne prowadzenie w punktach nad Gruzinem, który przy wadze 89 kg podniósł 280 kg. Na trzecie podejście zdecydowałem się na 265 kg, ale widząc, że rywal idzie na 295 kg, które jest obecnie poza moim zasięgiem, odpuściłem, kończąc zawody na 260 kg, które zaplanowałam przed wyjazdem. Na moje szczęście Gruzin nie podniósł ciężaru w 3 próbie, co pozwoliło mi zachować pierwsze miejsce w open. W niedzielę po zawodach, zrobiłem jeszcze ciężki trening i teraz czas na złapanie świeżości przed najważniejszymi zawodami w sezonie, którymi są właśnie eliminacje do Arnold Classic 2020. Tam planuję zaliczyć minimum 282,5 kg – zapowiada Tomasz Miloch. JAK