Budowlańcom został rok na dokończenie pierwszego odcinka drogi ekspresowej S5. Sami przyznają, że zrealizowali do listopada zaledwie 22 proc. kontraktu.
Wykonawcy wszystkich odcinków drogi ekspresowej S5 wystąpili do zamawiającego o wydłużenie terminu na realizację. Podają różne przyczyny opóźnienia prac, m.in. niedostępność placu budowy w związku z nieprzekazanymi działkami, wystąpienie nowych lub większych stanowisk archeologicznych czy odmienne warunki gruntowe. – Wszelkie wnioski wykonawców o przedłużenie terminu zawsze są szczegółowo rozpatrywane zarówno przez GDDKiA, jak i nadzór budowy – wyjaśnia Tomasz Okoński, rzecznik prasowy GDDKiA w Bydgoszczy. – Dokładamy wszelkich starań, aby tak ważna dla naszego regionu inwestycja, jaką jest droga ekspresowa S5, była wykonana w terminie i z należytą starannością – zapewnia.
Budowa najbardziej doskwiera mieszkańcom wsi, przez które przebiega. Przykładowo mieszkańcy Mniszka od maja muszą nadrabiać kilkanaście kilometrów, żeby wyjechać na krajową trasę w stronę Świecia. Tak został wytyczony objazd. Żeby przejechać na drugą stronę wsi, trzeba cofnąć się aż do Grupy. Sama droga też pozostawia wiele do życzenia, bo jest nierówna i dziurawa.
We wrześniu budowlańcy zapowiadali, że do końca roku ruch ze starej drogi krajowej nr 91 zostanie przeniesiony na drogę pomocniczą, żeby mogli zająć się tworzeniem nasypu i podłoża pod jezdnię S5 w stronę Gdańska. To się jeszcze nie stało.
Dodatkowo w połowie grudnia rozpoczęła się na budowie przerwa zimowa. – Jednak wykonawcy deklarują prowadzenie robót budowlanych we wszystkich tych zakresach, na które pozwolą warunki atmosferyczne z uwzględnieniem aspektów technologicznych i reżimów jakościowych obowiązujących przy budowie drogi ekspresowej – mówi Okoński.
Na razie nie wiadomo, czy terminy oddania drogi zostaną przesunięte. Na razie dwa pierwsze odcinki S5 przebiegające przez nasz powiat mają zostać oddane do użytku w listopadzie i grudniu 2019 r.
ACZ