Gełdon i jego „Baśniowy świat”
Stefan Gełdon otrzymał nagrodę w dziedzinie kultury i sztuki. Historia jego życia mogłaby posłużyć za scenariusz do niejednego filmu sensacyjnego, bo już jako młody chłopak, w trakcie drugiej wojny światowej, był członkiem francuskiego ruchu oporu, potem trafił na przymusowe roboty, z których uciekł i wylądował jako żołnierz Polskich Sił Zbrojnych w II Korpusie we Włoszech.
Po powrocie do kraju był nauczycielem w SP w Biełachowie (okolice Starogardu Gdańskiego), gdzie założył szkolny teatr żywego planu, a w 1984 r. szkolny teatr lalek. W Strzelcach zainicjował Biesiady Lalkarskie. W 1985 r. otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Od 1992 r. mieszka w Nowem, gdzie założył amatorski teatr lalek, który z czasem nazwał „Baśniowy świat”. Dzieci garnęły się do pana Stefana, w wyniku czego już w czasie ferii 1993 r. wspólnie wystawili przedstawienia „Czerwony Kapturek” i „ Stonoga”. Przez teatr przewinęło się przez te lata prawie 200 młodych osób. Było 500 przedstawień, a w repertuarze „Baśniowego świata” znalazło się 40 sztuk.
Pan Stefan ma 94 lata i trudno powiedzieć o nim, że jest w jesieni życia, bo tryska energią i dobrym humorem. Gdy pytamy się, jak udaje mu się być tak radosnym człowiekiem, odpowiada, że trzeba kochać ludzi i lubić to, co się robi. – Jak się ma pasje, to wszystko samo wychodzi – mówi pan Stefan. – Niech mnie pani nie czaruje, wiem, że się starzeję. Gorzej słyszę, ręce są już jakieś słabsze, ale staram się. Planów mam jeszcze mnóstwo. W tej chwili przygotowuje przedstawienie „Mały książę”. Chciałbym, aby dekoracje były lekkie. Mam też problem, jak pokazać na scenie przejście bohatera po poszczególnych planetach. To nie będzie łatwa sztuka, raczej bardziej dla dorosłych widzów – dodaje.
Dominika zawsze kopała z chłopakami
W dziedzinie kultury fizycznej wyróżnienie otrzymała Dominika Kopińska, obecnie 19-letnia zawodniczka piłki nożnej grająca w KKP Medyk POLOmarket Konin. Mimo młodego wieku może pochwalić się sukcesami na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej. Jest wychowanką MLKS Wisła Nowe. Początek jej kariery to gra z kolegami w piłkę nożną na osiedlowym boisku. W sezonie 2011/2012 grała w lidze młodzików z chłopcami jako jedyna zawodniczka w okręgu. W czasie jednego z turniejów halowych dziewcząt zauważył ją trener Grzegorz Bala i wiosną 2013 r. trafiła do klubu Unifreeze Górzno. Z tym zespołem awansowała z III ligi do I ligi. W wieku 15 lat wygrała halowe mistrzostwa Polski w piłce nożnej. Osiągnęła także dwukrotnie drugie miejsce w turnieju Coca Cola Cup. Jako 17-latka zdobyła wicemistrzostwo Polski. Reprezentantka kadry Polski, przez fachowców uważana za najlepszą napastniczkę młodego pokolenia.
Dominika nie mogła przyjechać do starostwa – w jej imieniu nagrodę odebrała siostra Weronika i mama Justyna. – Córka w piłkę nożną grała od zawsze – opowiada Justyna Kopińska. – Jak była młodsza, trochę wydawało mi się to dziwne, że ciągle przychodzili po nią do domu chłopcy. Z czasem się przyzwyczaiłam, że dziewczyny też mogą grać w piłkę nożną. Tym bardziej że była w tym naprawdę dobra. Wydawało mi się, że to nie jest przyszłość dla młodej dziewczyny, ale jak widziałam tłumy kibiców, które ją dopingowały, zmieniłam zdanie. Czasem ją pytam, co dalej zamierza robić, a ona twardo twierdzi, że zajmie się karierą w Ekstraklasie i o niczym innym nie myśli – dodaje.
Pani Katarzyna nigdy nie odpuszcza
W kategorii promocji zdrowia nagroda powędrowała do Katarzyny Lipowiec, wiceprezes Stowarzyszenia Kobiet „Amazonki” Ziemi Świeckiej, od trzech lat członkini Powiatowej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych i delegatki powiatu świeckiego do sejmiku organizacji pozarządowych.
Pomimo swojej choroby aktywnie działa w stowarzyszeniu świeckich amazonek, jest współorganizatorem spotkań profilaktycznych w szkołach, pozyskuje środki dla stowarzyszenia na sprzęt rehabilitacyjny. Poza tym jest przewodniczącą Powiatowej Rady Rynku Pracy, a także członkiem Powiatowego Zespołu Ekonomii Społecznej i Regionalnego Komitetu Ekonomii Społecznej.
Pani Katarzyna zachorowała na raka piersi wiele lat temu. Po 15 latach od pierwszej diagnozy doszło do wznowienia choroby, ale – jak mówi nasza bohaterka – codziennie walczy i stara się nie poddawać. W starostwie towarzyszył jej mąż Witold. – Żona nigdy nie odpuszcza – opowiada Witold Lipowiec. – Jest aktywna zawodowo, po południu zajmuje się domem i dziećmi, a jeszcze stara się pomagać innym, angażując się w wiele przedsięwzięć – dodaje.
– W wielu przypadkach niepełnosprawności nie widać na zewnątrz – tłumaczy pani Katarzyna. – Bydgoskie Centrum Onkologii pełne jest kobiet cierpiących, po mastektomii, a jednak jak się na nie patrzy, to w wielu przypadkach trudno jest dostrzec chorobę – dodaje.
Tylman nasz niepokorny
Ostatnim z wyróżnionych był Marcin Tylman (nasz współpracownik, felietonista z Nowego), który został nominowany w kategorii ofiarność i odwaga. To pracownik nowskiego MGOPS-u, który zajmuje się m.in. problematyką bezdomności, wykluczeniem mieszkaniowym i ekonomią społeczną. W 2004 r. został prezesem Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Nowem i pracował przy tworzeniu warsztatów terapii zajęciowej. Od stycznia 2017 r. warsztatami zajmuje się Fundacja Aktywizacji i Integracji, której Tylman jest pomysłodawcą i prezesem. W 2012 r. w ramach projektu „Z ulicy do domu” był inicjatorem powstania sklepu społecznego. Obecnie jego fundacja jest zaangażowana w program „Mieszkamy razem na ul. Nowej 11”.
Tylman był również współorganizatorem Forum Organizacji Pozarządowych Gminy Nowe. Od 2018 r. jest wiceprzewodniczącym Wojewódzkiej Rady ds. Bezdomności i Wykluczenia Mieszkaniowego, jest także członkiem Zespołu ds. Rozwiązywania Problemów Społecznych, działa również w Powiatowej Radzie Rynku Pracy oraz w Powiatowej Radzie Ekonomii Społecznej. Jego działalność została dostrzeżona na szczeblu wojewódzkim, bo w 2015 r. za działalność społeczną otrzymał nagrodę Stalowy anioł. Jest też członkiem Nadwiślańskiego Stowarzyszenia „Aktywni”, gdzie pełni funkcję trenera karate i organizatora turniejów walk. Poza tym propaguje paralotniarstwo w Nowem. – Chciałbym tylko dodać, że to nie ja wszystko organizuje. Działam zawsze w grupie, inicjuję, ale na pewno nie robię tego wszystkiego sam – mówił po wręczeniu nagród Tylman.
Zbigniew Lorkowski, wiceburmistrz Nowego obecny podczas całej uroczystości, powiedział, że Tylman może nie należy do ludzi pokornych, ale bez niego trudno byłoby wyobrazić sobie jakąkolwiek inicjatywę w mieście.
KAR