Ile osób odwiedziło was w sezonie letnim?

Tomasz Keller, prezes Vistula Park: Jeżeli chodzi o frekwencję, to zanotowaliśmy około 20 tys. płatnych wejść i dodatkowo 1,5 tys. osób przyjechało do Deczna na organizowane przez nas imprezy rozrywkowe. Wejścia płatne dotyczyły oczywiście wyłącznie osób dorosłych. Dzieci i młodzież szkolna mogły korzystać z ośrodka za darmo, podobnie jak osoby posiadające kartę seniora. Można więc szacować, że przez sezon przewinęło się około 50 tys. osób, ponieważ rodzin z dziećmi było naprawdę sporo, a także młodzieży, która sama odwiedzała ośrodek.

Z uwagi na gorszą pogodę przez 21 dni w ogóle nie pobieraliśmy opłat za wstęp. Najdłuższym okresem były pierwsze dwa tygodnie lipca, kiedy aura nas nie rozpieszczała.

Ile pieniędzy zainwestowane zostało w ośrodek i na co zostały przeznaczone?

– Spółka otrzymała od gminy rekompensatę w wysokości 200 tys. zł, w dwóch transzach – 150 tys. zł przed sezonem i kolejne 50 tys. zł w trakcie jego trwania.

Dzięki tym środkom udało nam się dokonać niemal wszystkich niezbędnych zakupów mebli, w tym ław, stołów, krzeseł, wyposażenia pokoi i sali gościnnej. Kupiliśmy za to również sprzęt do baru: maszynę do lodów, frytkownice, opiekacze, lodówki, maszynę do sorbetów, zamrażarki.

Konieczne okazało się dokupienie wyposażenia dla ratowników do obsługi kąpieliska oraz sprzętu wodnego do mariny, czyli pięciu kajaków, rowerów wodnych, dwóch zamków dmuchanych z wodnymi armatkami i kul sferycznych dla dzieci.

Jeszcze przed sezonem spółka doinwestowała obiekt kwotą dodatkowych 40 tys. zł, poza częścią otrzymaną od miasta. Wykonaliśmy za nie między innymi nową instalację monitoringu, zakupiliśmy nagłośnienie umożliwiające organizację mniejszych eventów, dokupiliśmy naczynia i akcesoria do sali bankietowej, wymieniliśmy oznakowanie całego obiektu (tablice, cenniki, menu itp.), a także uruchomiliśmy system sprzedaży z monitorem LCD, pokazującym numerki zamówień. Stworzyliśmy również strefę relaksu z meblami ogrodowymi i parasolami.

W dużym uogólnieniu można powiedzieć, że obroty Deczna w tym sezonie wyniosły około 600 tys. zł, wliczając w tym wspomnianą kwotę rekompensaty od miasta. Budżet nam się spiął i nie dokładaliśmy do utrzymania obiektu. Od początku zresztą strategia na pierwszy sezon zakładała, że nie chodzi nam o wypracowanie zysku, który i tak potem musielibyśmy z powrotem włożyć w ośrodek, tylko o dokonanie niezbędnych inwestycji, które będą widoczne już tego lata i to nam się na pewno udało.

Coś zmieniliście w funkcjonowaniu ośrodka?

– Przede wszystkim wywróciliśmy do góry nogami menu baru. Wprowadziliśmy chicken king – kurczaki w kubełkach, uruchomiliśmy sprzedaż lodów, w tym flurry z różnymi posypkami i polewami. W sezonie sprzedaliśmy ponad 10 tys. lodów, co sprawiło, że nakłady poniesione na nową i profesjonalną maszynę zwróciły się.

Postanowiliśmy również zdecydowanie zwiększyć asortyment piwa. Nie podpisaliśmy umowy na wyłączność z żadnym przedstawicielem, dzięki czemu mogliśmy handlować dowolnymi markami i trzeba powiedzieć, że jeszcze nigdy w Decznie klienci nie mieli aż tak dużego wyboru, w tym wielu marek piw bezalkoholowych, które cieszą się coraz większą popularnością, co zresztą sami zauważyliśmy.

Niemal w każdy weekend otwierany był również grill bar, gdzie serwowaliśmy dania z grilla, popcorn i lody na patyku.

Ile imprez zorganizowaliście?

– Jednym z naszych najważniejszych celów było ożywienie ośrodka poprzez organizowanie dodatkowych imprez dla różnych grup odbiorców. W pierwszym sezonie zorganizowaliśmy lub współorganizowaliśmy łącznie 14 eventów.

Do najważniejszych należy zaliczyć: Weselicho i Poprawiny, Open Summer Deczno z muzyką klubową, koncert muzyki żeglarskiej Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego, grillowanie z GTU, Holi Festiwal, Dzień Dziecka, dzień z dmuchańcami wodnymi, wyspę piratów, prezentację Wdy Świecie, zlot Watahy, czy też liczne turnieje w piłce siatkowej.

Zauważyliśmy przy tym tendencję, że o ile imprezy czerwcowe i lipcowe cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem, bo na samym Weselichu było około 800 osób, tak eventy organizowane w sierpniu już nie spotkały się z takim odbiorem.

Poszerzyliśmy również ofertę organizacji imprez integracyjnych dla firm i grup zorganizowanych. W największej z nich uczestniczyło 305 osób. Z pewnością jednak osiągnęliśmy zakładany cel, ośrodek tętnił życiem i był zdecydowanie czymś więcej niż tylko jeziorem z plażą i dostępem do baru.

Czego jeszcze brakuje w Decznie?

– Na pewno lepszej bazy noclegowej. Zarówno pole namiotowe, jak i domki wymagają doinwestowania. Wiele osób z chęcią zostałoby u nas na dłużej, gdybyśmy mieli miejsca noclegowe o wyższym standardzie. Zakwaterowaniem u nas były również zainteresowane kluby sportowe, które latem szukały miejsca do spania dla swoich zawodników. Gdybyśmy mieli odpowiednie środki, czyli dodatkowe 300-400 tys. zł, moglibyśmy za nie postawić około 10 nowych drewnianych domków i na pewno mielibyśmy w sezonie jeszcze więcej klientów.

Czy ceny biletów wstępu zmienią się w przyszłym sezonie?

– Na to pytanie jeszcze nie jestem w stanie odpowiedzieć. Ośrodek zarabia na siebie, gdy jest ładna pogoda, a gdy jest pochmurnie, to w niektóre dni nie mieliśmy nawet 80 zł w kasie za wejścia. A bilet wstępu dla dorosłej osoby kosztuje 2 zł. To nie pokrywało nawet dziennej stawki za zatrudnienie recepcjonistki. Dlatego zastanawiamy się nad minimalną podwyżką, może tylko w weekendy, a w dni robocze pozostawimy stawki na tym samym poziomie.

Dziękuję za rozmowę.

Not. KAR