Ma jedną nerkę - przeszczepioną od mamy. Niemal nie widzi i może przestać chodzić, jeśli nie zgromadzi ponad 600 tys. zł na wyprostowanie i wydłużenie nóg. 17-letni Kuba, wolontariusz WOŚP, nie chce zostać więźniem mieszkania w bloku na trzecim piętrze. Trwa zbiórka pieniędzy na operacje.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kuba Karczewski ze Świecia jest od 2018 r. wolontariuszem WOŚP. Gdy miał kwestować po raz pierwszy, przyplątała się infekcja i nie mógł wychodzić z domu.

Jego mama wpadła na pomysł i w poście na Facebooku zaprosiła chętnych do odwiedzin w mieszkaniu i zapełniania puszki. Od tej pory chłopak kwestuje co roku. 

HISTORIA KUBY KARCZEWSKIEGO

- Kuba urodził się dwa tygodnie przed planowanym terminem - mówi pani Magda, mama Kuby. - Wielki mały człowiek ważący 4350 g i 62 cm długi. Wydawało się, że wszystko jest w porządku.

Kiedy miał 3-4 miesiące, stwierdzono, że nie zatrzymał się u niego noworodkowy oczopląs. Wówczas zaczęły się badania i szukanie przyczyny takiego stanu rzeczy. Kilka miesięcy później przeprowadzone badania wykazały, że praktycznie nie widzi. Jest tylko reakcja na światło - opowiada.

Niestety, to nie jedyne jego schorzenie. Gdy miał trzy lata, jego nerki niemal przestały pracować. Po przeszczepie żyje z nerką swojej mamy.

Ma też rzadki zespół Jeune'a, który objawia się tym, że kości długie nie rosną tak, jak powinny, do tego dochodzi dystrofia klatki piersiowej.

Nogi powoli odmawiają posłuszeństwa

- Im Kuba jest starszy, a co za tym idzie, jego masa ciała wzrasta, tym to jest większe obciążenie dla jego schorowanych nóg - opowiada mama.

- Wielu lekarzy już je oglądało. Padały różne diagnozy i pomysły na leczenie. Ostatecznie jednak kończyło się tym, że skoro syn daje radę chodzić, to jeszcze nie ma pilnej potrzeby wdrażania leczenia – dodaje.

Z każdym jednak dniem Kuba ma coraz większe problemy z poruszaniem się. Kilka miesięcy temu, za sprawą determinacji mamy, trafił do Paley European Institute w Warszawie.

Po konsultacjach dr Dror Paley zapewnił, że nogi nastolatka mają szansę być proste i równe. Potrzebne są tylko, i aż, dwie bardzo kosztowne operacje. Spowodują one, że Jakub będzie mógł się sprawnie i samodzielnie poruszać, a jego kolana nie będą o siebie ocierały.

Ponad 600 tys. zł na operacje

Na operacje potrzebne są jednak spore środki finansowe. Koszt tylko pierwszej - prostowania nóg, to kwota prawie 300 tys. zł.

Po zabiegu Kuba będzie miał nogi w gipsie przez sześć tygodni, a przez kolejne sześć tygodni będzie w stolicy rehabilitowany. Po następnych sześciu tygodniach trzeba będzie przeprowadzić drugą operację - wydłużenia lewej nogi, ponieważ będzie ona o 4 cm krótsza od prawej.

Można to zniwelować za pomocą gwoździa wydłużającego, zakładanego do kości. Sam gwóźdź to koszt 80 tys. zł, do tego dochodzą koszty operacji, co w sumie daję kwotę około 250 tys. zł.

Z uwagi na inne schorzenia, intensywną rehabilitację i konsultacje, Kuba na kilka miesięcy będzie musiał zamieszkać z mamą w stolicy.

Czasu jest coraz mniej

Klinika dała czas na zebranie środków do 20 października. – Niestety, powoli tracę nadzieję, że to się uda – przyznaje ze smutkiem mama Kuby.

Na początku lipca na portalu siepomaga.pl została utworzona zbiórka na operację Kuby:

„Abym mógł mieć proste nogi, jak moja biała laska".

Na Facebooku została też założona grupa z licytacjami, pod nazwą:

LICYTACJE - Kuba Ka - z TOBĄ - Radę da!!!.

Jednak do tej pory udało się uzbierać zaledwie 30 proc. wymaganej kwoty na pierwszą operację.

– Nigdy o nic nie prosimy. Nawet specjalnie o 1 proc. podatku nie zabiegamy. Zbieramy go głównie po znajomych i rodzinie. Teraz proszę Państwa o wsparcie.

Można przekazać jakiś przedmiot na licytację, można coś wylicytować lub w miarę możliwości przelać środki finansowe.

Wielka prośba również o dołączanie do grupy licytacyjnej Kuby. Zapraszajcie Państwo znajomych, bo wiadomo im więcej osób, tym większa szansa, że ktoś znajdzie coś dla siebie, lub będzie chciał coś oddać na aukcje. Nawet niewielka kwota przybliża nas do celu – mówi mama chłopca.

Mam takie marzenie

Rodzina mieszka na trzecim piętrze w bloku bez windy. Jeśli do operacji nie dojdzie, Kuba z czasem przestanie chodzić. Dla dorastającego, pełnego energii chłopca dom zmieni się w więzienie.

Kuba jest najlepszym uczniem w swojej szkole. Z własnej woli uczy się czterech języków: angielskiego, niemieckiego, japońskiego i hiszpańskiego. Uwielbia grać w szachy i ogrywa mistrzów. Ma mnóstwo planów i marzeń na dorosłe życie.

- W kwietniu 2022 r. kończę 18 lat - mówi nastolatek. - Mam takie marzenie, bym mógł wejść w dorosłość na prostych i równych nogach, takich jak moja biała laska.

Dzięki temu będę mógł zacząć brać udział w teleturniejach wiedzowych w telewizji i zacząć studiować dietetykę. Bez tych operacji pewnie będę skazany na wózek i siedzenie w domu, bo moje marzenia będą jeszcze bardziej trudne do realizowania i nie wiem, czy moja mama to wszystko zniesie – martwi się.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zaloguj się